Zapraszamy na naszą stronę internetową Portalu Zróbmy to Razem

Znajdziesz tam ciekawe artykuły, wywiady, wydarzenia i aktulności. Czytaj i komentuj. Zapraszamy!

czwartek, 25 sierpnia 2016

Dostępności cyfrowej wciąż się trzeba uczyć

Internet jest wielkim oknem na świat. Czy dla każdego w takim samym stopniu? Choć o dostępności mówi się już od kilku lat, to w dalszym ciągu strony internetowe i zamieszczane na nich materiały niejednokrotnie nie są tworzone tak, aby swobodnie mógł korzystać z nich każdy użytkownik, również ten z niepełnosprawnością. Mało tego, niedostatek wiedzy w tej dziedzinie powoduje, że osoby niepełnosprawne „stawiające pierwsze kroki z komputerem” uczą się jego obsługi od osób nie posiadających zbyt wyspecjalizowanych kompetencji w tej kwestii. Pewne pozytywne zmiany w świadomości ekspertów związanych z tą dziedziną można jednak zauważyć.

Rozpowszechniać wiedzę

Tajniki dostępnej przestrzeni cyfrowej próbowało w ostatnim czasie przekazać pracownikom urzędów Stowarzyszenie Przyjaciół „Integracji”. W szkoleniach z zakresu dostępności stron, w tym także tworzenia m.in. dostosowanych dokumentów PDF i aplikacji, uczestniczyli m.in. pracownicy firm Play i Samsung, a także Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). W szkoleniu brało udział 34 pracowników różnych jednostek organizacyjnych Funduszu.

Elektroniczne bolączki

Jest ich wiele. Jedną z nich są pliki PDF. Dostępność plików PDF, które często zawierają niezwykle potrzebne i ważne dokumenty, była i jest dla wielu instytucji niezwykle problematyczna. Nie raz zdarza się, że np. osoby niewidome muszą prosić widzących członków rodziny albo sąsiadów o pomoc w odczytaniu dokumentu z urzędu.

By rozumieć, co się czyta...

Zrozumiały i prosty język jest równie ważnym aspektem dostępności, co „twarde” kwestie techniczne. Dlatego ten temat jest poruszany podczas szkoleń „Integracji”. Obecny na nim Jakub Dębski – jeden ze specjalistów w kwestii dostępności, przekazał cztery, jego zdaniem, najważniejsze, zasady tworzenia zrozumiałych treści. Oto one:
1. Pamiętaj, dla kogo piszesz tekst – zawsze przy pisaniu stawiaj sobie przed oczami swojego docelowego odbiorcę i wyobraź sobie, jakie informacje są dla niego szczególnie interesujące.
2. Miej świadomość tego, że pisany przez Ciebie tekst będzie odbierany przez ludzi o różnym stopniu sprawności: osoby niewidome, niedosłyszące z niepełnosprawnością ruchową. Jeśli więc na przykład dodajesz do tekstu zdjęcie, pamiętaj o opisie alternatywnym.
3. Pisz prostym i zrozumiałym językiem – pamiętaj o krótkich i jasnych zdaniach, i logicznej strukturze tekstu. Nie używaj makaronizmów (słów z języka obcego) ani specjalistycznych wyrażeń. Pamiętaj, że czytać go będą ludzie o różnym poziomie wykształcenia. Aby uczynić tekst czytelniejszym, zwracaj się bezpośrednio do swojego odbiorcy.
4. Formatuj tekst czytelnie. Dziel go na wiele części, dodawaj dużo śródtytułów. Pamiętaj, że korzystający z Internetu chcą szybko dotrzeć do potrzebnych im treści i często szukają ich po śródtytułach. Dlatego też zrób wszystko, by im to ułatwić.

Niepełnosprawni szkoleni niefachowo

Kolejnym niezauważanym dotąd problemem jest kwestia jakości nauczania osób z dysfunkcjami poruszania się w informatycznych zawiłościach. Firm szkolących zajmujących się tą specyfiką powstaje coraz więcej i można by było uznać to za dobry objaw, jednak trudności zasadzają się na błędach w merytorycznym przekazie, za który biorą się osoby niekoniecznie dobrze do tego przygotowane.
Bardzo często zdarza się, że na grupowych kursach dotyczących obsługi podstawowych programów i poruszania się po Internecie uczestnicy z dysfunkcją wzroku nie są dzieleni osobno na grupy kursantów słabowidzących i całkowicie niewidomych, a to niezwykle ważne. Instruktorzy wtedy najczęściej skupiają się na uczestnikach słabowidzących, bo specyfika obsługi komputera nie jest tak bardzo różniąca się od przyjętych standardów, jak w przypadku osób w ogóle nieposługujących się wzrokiem. Na skutek tego niewidomi na takich szkoleniach mało zyskują.

- Głównie zgłaszają się do mnie ci, którzy podczas grupowych szkoleń nie byli w stanie przyswoić wymaganej do samodzielnego działania na komputerze wiedzy lub osoby chcące poznać komputer i Internet powoli, bez niepotrzebnego pośpiechu. Niewidomy musi opanować znacznie więcej umiejętności niż człowiek sprawny, żeby korzystać z tych dobrodziejstw technicznych w podobnym stopniu, co użytkownik widzący, ale w konsekwencji, przy dużym zaangażowaniu ucznia i instruktora, to się udaje, jeżeli oczywiście nie stoi na drodze problem z dostępnością – mówi niewidomy Paweł zajmujący się od wielu lat szkoleniem komputerowym osób niewidomych.

Niedobrze się dzieje również w sytuacji odwrotnej, kiedy to niewidomy szkoleniowiec próbuje uczyć słabowidzących.
- Podjąłem kiedyś takie wyzwanie. Sądziłem, że przekazanie wiedzy komputerowej słabowidzącej dziewczynie nie będzie trudne. Jednak później okazało się, że ona do tych szkoleń miała zastrzeżenia. Niestety, nie potrafiłem nauczyć jej klikania myszką, a dziewczyna nie potrzebowała poznawania komend z klawiatury, bo na tyle dobrze widziała, że nie musiała posługiwać się mówiącym czytnikiem ekranu – tłumaczy Paweł.

Nie powinno się więc zapominać tutaj o zasadzie tzw. złotego środka. Niewidomi i słabowidzący powinni szkolić się osobno. Przy czym wskazane by było, aby kursantów słabowidzących uczył instruktor widzący lub słabowidzący, a niewidomych szkoleniowiec niewidomy.

Zatrważające stereotypy!

Propagowanie idei dostępności cyfrowej hamuje fakt istnienia w społeczeństwie krzywdzących mitów w tej sferze.
- Często informacja o tym, że pomagam tworzyć strony internetowe m.in. dla osób niewidomych czy niesłyszących powoduje duże zdziwienie. (...) Ludzie nie rozumieją, że osoby z dysleksją czy niesłyszące mają pewne odmienne od osób pełnosprawnych potrzeby w korzystaniu ze stron internetowych – twierdzi Tomasz Kępski – webmaster, programista, audytor stron internetowych w wywiadzie dla portalu „Niepełnosprawni.pl”.
- Ludzie są często zdziwieni, gdy słyszą, że np. osoba niewidoma w ogóle korzysta z komputera. (...) Zastanawiają się, w jaki sposób. Może pracuje w jakichś programach tekstowych, może czegoś słucha, ale przecież Internet to nie za bardzo… . Wiele osób nie miało możliwości zobaczenia takiej osoby „w akcji”, jak korzysta z komputera, z Internetu – podkreśla.

Podstawą szeroko pojętych zmian na lepsze powinna być więc eliminacja tak nieprawdziwych poglądów poprzez nieustanne szkolenia, gdyż tylko wtedy znacznie szerzej otworzą się drzwi do cyfrowej informacji dla osób z niepełnosprawnością.

Autorka: Patrycja Bogdała

środa, 3 sierpnia 2016

Wypowiedz się w sprawie darmowych „kopert”!

Mimo niedawnych zmian w przepisach dotyczących tzw. „kopert” do parkowania, wciąż panuje w nich chaos niedoprecyzowujący głównie kwestię opłat za parkowanie posiadaczy kart parkingowych. Problem ten dostrzegło Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji zbierające głosy za ideą nie pobierania opłat na „kopertach”, czyli w strefach przeznaczonych dla osób do tego uprawnionych. Każdy więc może wyrazić w tym względzie opinię.

Niech „koperty” będą darmowe!

Czy za postój na „kopercie” się płaci? To zależy od miasta. Zazwyczaj nie, ale można być też niemiło zaskoczonym. (...) Dlatego apelujemy: niech „koperty” będą darmowe! Dołącz do naszej akcji! – nawołuje Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji w artykule zamieszczonym na portalu niepełnosprawni.pl.

Jak się okazuje, zasady bywają różne, ponieważ o zwolnieniach z opłat w strefach płatnego parkowania (SPP) decydują poszczególne samorządy.
Bywa więc tak, że nie płaci się tylko na „kopertach”. Inne miasta decydują, że posiadacze kart parkingowych mogą parkować bezpłatnie także na pozostałych miejscach. Czasem trzeba w tym celu wyrobić specjalny dodatkowy identyfikator. Zdarza się i tak, że bezpłatne na „kopercie” są tylko pierwsze godziny. Efekt jest taki, że najczęściej tylko mieszkańcy (a i tak nie wszyscy) wiedzą, jak sprawa ta wygląda w ich mieście. Przyjezdni mają o wiele gorzej – czytamy w niniejszym tekście.

Informacje dotyczące zasad parkowania często niedostępne

W strefach płatnego parkowania w Polsce panuje ogromna dowolność. Zapisy dotyczące tego, kto może z nich korzystać są często niejasne i niezwykle trudno do nich dotrzeć. Niestety, nawet jeśli udaje się taki regulamin znaleźć, to często jest niedostępny ze względu na swoją formę np. dla osób niewidomych.
Dlatego pozwalamy sobie wystąpić z apelem o ujednolicenie zasad. Zacznijmy od tego, by co najmniej „koperty” w strefach płatnego parkowania były zawsze darmowe dla posiadaczy kart parkingowych (co jest zresztą oczywiste, że akurat dla nich, w końcu nikt inny na tych miejscach stawać nie ma prawa). Po ostatnich zmianach przepisów liczba osób uprawnionych do posiadania kart parkingowych znacząco zmalała. Miasta nie stracą więc na proponowanej przez nas zmianie. Zyskać mogą zaś mieszkańcy i podróżni z niepełnosprawnością – dowodzi Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji proponując zbieranie głosów poparcia tego punktu widzenia.

Napisz, co o tym myślisz!

Czy zgadzasz się z tym, że należy w całym kraju ujednolicić zasady udzielania ulg w parkowaniu w strefach płatnego parkowania? Czy podoba Ci się pomysł, by „koperty” zawsze były bezpłatne dla posiadaczy kart parkingowych? Czekamy na komentarze! – zachęca stowarzyszenie.

Swoją opinię w tym temacie wyrazić można w komentarzu do artykułu zamieszczonym pod linkiem:

Tam też można przeczytać, jakie aktualnie przepisy w kwestii opłat za parkowanie osób niepełnosprawnych obowiązują w poszczególnych kurortowych miejscowościach.

Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 26 lipca 2016

Poradnik wakacyjny – lato z książką

W okresie wakacyjnym zwykle mamy więcej czasu niż w pozostałe miesiące roku. Z pewnością dotyczy to uczniów, ale i dorośli najczęściej w tych chwilach wykorzystują dużą część przysługującego w pracy urlopu. Sposobów na spędzanie letnich wolnych dni jest wiele: piesze lub rowerowe wycieczki, wyjazdy w góry czy nad morze. Tym jednak, którym z różnych względów trudno opuścić cztery ściany własnego domu, pozostaje wierny przyjaciel towarzyszący wszędzie – jest nim ostatnimi czasy niedoceniana książka.

Gdy nie wiesz co czytać...

Wiele razy zapewne nosimy się z zamiarem sięgnięcia po jakiś literacki kąsek, ale co tu przeczytać? – Na szczęście, dzisiaj po informację na temat książek jest nieporównywalnie łatwiej sięgnąć niż kilkadziesiąt lat wstecz. Nieocenionym źródłem wiedzy w tej kwestii jest oczywiście Internet! Gro portali, takich jak m.in.: „Seniorzy24.pl”, „Lubimyczytać.pl” czy „Biblionetka.pl” oferują niezliczoną ilość recenzji i opinii na temat rozmaitych dzieł literackich, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie.

W jaki sposób czytać?

Przeciętny czytelnik uśmiechnąłby się na tak postawione pytanie, jednak nie dla wszystkich wydaje się ono niedorzeczne. Dla osób niewidomych na przykład standardowa forma papierowa nie jest dostępna. Czytelnik z niniejszą dysfunkcją obłaskawić ją może tylko poprzez przeskanowanie jej i odczytanie za pomocą programu odczytującego ekran komputera. Pozycje wydawane alfabetem Braille’a drukowane są rzadko ze względu na ich wysoki koszt i dużą objętość. Na marginesie mówiąc, jest to smutne, gdyż prowadzi u osób z tym schorzeniem do wtórnego analfabetyzmu z powodu fizycznego braku kontaktu ze słowem pisanym. Obecna technika coraz bardziej jednak wychodzi w tej dziedzinie naprzeciw klientom niepełnosprawnym. Powszechnie wydawane są tzw. audiobooki – książki czytane przez lektorów, które także cieszą się popularnością wśród kierowców, e-booki możliwe do odczytania dzięki dostępnym na rynku czytnikom działającym na urządzeniach mobilnych, w systemie Android i IOS.

Gdzie sięgnąć po książkę?

Możliwości jest wiele. Najbardziej standardowym sposobem docierania do publikacji jest naturalnie biblioteka lub księgarnia. Są jednak również miejsca bardziej nowoczesne: elektroniczne księgarnie, w których można zaopatrzyć się w książki przez Internet – nie wychodząc z domu. Są to m.in. takie witryny jak: „Audioteka.com”, „Nexto.pl”, „Empik.com” itp. Ponadto, istnieje specjalnie dedykowany osobom z dysfunkcją wzroku internetowy serwis wypożyczeń, do którego dostęp można uzyskać jedynie poprzez przedstawienie orzeczenia o niepełnosprawności.

Korzystajmy więc z możliwości, które obecnie stają się coraz bogatsze. Obcowanie z literaturą naprawdę nie jest czasem straconym, wręcz przeciwnie – bardzo pożytecznie spędzonym!

Autorka: Patrycja Bogdała

środa, 20 lipca 2016

Ulgowe przejazdy do końca 2017 r. – Czy jest powód do niepokoju?

W kwietniu media obiegła wieść, że ulgowe bilety w przejazdach obowiązywać będą do 2017 r. Ostatecznie termin ten został przedłużony o dwanaście miesięcy. Czy obawy pewnych środowisk przed utratą przywilejów w tym względzie zostały zażegnane?

Co postanowiono?

Na 1 stycznia 2018 r. ma zostać przesunięty termin wejścia w życie przepisów, zgodnie z którymi ulgi w przejazdach, m.in. dla osób z niepełnosprawnością czy studentów, będą obowiązywać tylko u przewoźników tzw. zbiorowego transportu publicznego, czyli nie we wszystkich autobusach i pociągach.

5 lipca 2016 r. nowelizacją zajęły się senackie Komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza, Infrastruktury. Projekt przedmiotowej ustawy ma na celu przesunięcie o rok terminu wejścia w życie niektórych przepisów ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym.

Pomimo sześcioletniej vacatio legis niektórych przepisów wymienionej ustawy zarówno organizatorzy publicznego transportu zbiorowego (jednostki samorządu terytorialnego), jak i przewoźnicy świadczący przewozy pasażerskie zgłaszają wątpliwości co do możliwości wywiązania się z zadań nałożonych na jednostki samorządu terytorialnego w zakresie organizowania publicznego transportu zbiorowego.

Zgodnie z obecnymi przepisami, ustawowe ulgi na przejazdy, m.in. dla osób z niepełnosprawnością, będą obowiązywać tylko w przewozach o charakterze użyteczności publicznej. W dużym uproszczeniu grozi to tym, że tylko niektóre kursy autobusowe i kolejowe będą objęte ustawowymi ulgami.

Jest jednak nadzieja

W Ministerstwie Infrastruktury trwają prace nad zmianą całej ustawy, a ich celem jest m.in. utrzymanie ulg ustawowych dla uprawnionych obecnie grup.
„To skomplikowana materia i trzeba czasu, aby uporządkować przepisy” – można było usłyszeć 5 lipca na posiedzeniu senackiej komisji.
„W pracach nad projektem chodzi o to, by utrzymać dotychczasowe ulgi dla osób z niepełnosprawnością” - zapewniała w kwietniu br. Elżbieta Kisil, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. „Obecnie za wcześnie jednak, by mówić o tym, kiedy projekt, nad którym pracujemy, będzie znany.

Na razie więc „tli się światełko w tunelu” niosące nadzieję, że sprawa ulg będzie miała szczęśliwe zakończenie. Na konkrety jednak trzeba jeszcze poczekać.

Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 12 lipca 2016

Idealne CV nie gwarantuje pozyskania pracy

W przekonaniach niektórych osób tkwi głęboko zakorzeniony pogląd, że bardzo dobrze sporządzone CV jest przepustką do otrzymania świetnej posady. Wcale nie musi tak być. Na to, czy dana kandydatura zwróci uwagę potencjalnego rekrutera ma wpływ wiele czynników, o których warto tutaj wspomnieć.

Różnorodność w cenie

Przy procesie rekrutacji mile widziani są pracownicy posiadający wiele doświadczeń, czyli tacy, którzy podczas swojej drogi zawodowej musieli się zmagać z różnymi przeciwnościami. Przekonuje o tym Regina Hartley, specjalistka w dziedzinie pozyskiwania utalentowanych pracowników.

Dzieli ona kandydatów na dwie kategorie: „urodzonych w czepku” i „bokserów”. Ci pierwsi skończyli prestiżową uczelnię, mają nieskazitelne CV i wspaniałe referencje. Krótko rzecz ujmując – są skazani na sukces. Ci drudzy często zmieniali pracę i wykonywali w swoim życiu różne zawody. Są „bokserami”, ponieważ musieli pokonać wiele barier, żeby trafić w to samo miejsce. Obydwie osoby spełniają jednak wymagane kryteria.

Każde CV opowiada historię. Nietypowa historia zatrudnienia i bogaty bagaż doświadczeń mogą świadczyć o rozkojarzeniu czy nieprzewidywalności. Ale mogą być też oznaką pokonywania przeciwności. Nie mam nic przeciwko „urodzonym w czepku”. Dostanie się na prestiżową uczelnię i ukończenie jej wymaga dużo pracy i poświęcenia, ale jeśli całe twoje życie zostało zaprogramowane na sukces, jak poradzisz sobie z trudnościami? – pyta Regina Hartley i dodaje: (...) Badania pokazują, że firmy, które skłaniają się ku „bokserom” prześcigają konkurencję.

Ten fakt może być pokrzepiający dla osób z niepełnosprawnością, których sytuacja zawodowa najczęściej jest niestabilna, więc siłą rzeczy muszą poszukiwać wielu możliwości.

Jednostronicowe CV to mit

Powszechnie twierdzi się, że CV powinno być krótkie, żeby pracownik mający do przejrzenia dużą ilość takich dokumentów zechciał się z nim zapoznać. Nie popiera tego poglądu Anna Gierasimowicz, ekspert zarządzania ze specjalizacją w obszarze HR.

CV powinno być naszą wizytówką. Chodzi o to, żebyśmy zostali dostrzeżeni przez pracodawcę. Oczywiście wszystko zależy od naszego doświadczenia i branży. Zwykle kandydaci starający się o stanowisko w twardych obszarach, takich jak księgowość, ujmują informacje syntetycznie. Ktoś, kto ma wiele kompetencji miękkich sformułuje prawdopodobnie obszerne CV. To jednak nic złego. Jeżeli jednak mamy czym się pochwalić, nie powinniśmy się przed tym bronić.

Warto również pamiętać, że na biurko rekrutera trafia wiele dokumentów aplikacyjnych. CV powinno być więc czytelne, przejrzyste, spójne i zawierać najważniejsze informacje. Wymóg objętości na jedną stronę to mit – twierdzi specjalistka HR.

Zachować umiar

Najistotniejszą rzeczą jest, żeby w tym ważnym dokumencie aplikacyjnym, jakim jest CV, zachować granice dobrego smaku. Anna Gierasimowicz jest tego samego zdania.

Najważniejsze jest to, by zachować umiar. Oryginalny layout może przyciągnąć uwagę rekrutera, ale dokumenty aplikacyjne w krzykliwych barwach raczej nie są dobrym pomysłem i nie gwarantują sukcesu. Nadmiar bodźców zakłóca bowiem percepcję zawartych w CV informacji – twierdzi i przytacza historię z własnego doświadczenia obrazującą to zjawisko.

Kilka tygodni temu natrafiłam na nietypową przesyłkę zaadresowaną do spółki. W środku znajdował się balon wypełniony helem, do którego dołączona została wizytówka osoby starającej się o pracę. Sposób zaprezentowania się bardzo oryginalny, ale z drugiej strony mamy tutaj przecież do czynienia z bardzo ograniczoną liczbą informacji. Imię, nazwisko, mail, numer telefonu.

To jednak trochę za mało. Okazało się, że dziewczyna wysłała też CV, ale balonikiem chciała dodatkowo zwrócić na siebie uwagę. I to się udało, chociaż nie wpłynęło na ostateczny wybór kandydata.

W poszukiwaniu pracy, jak i w każdej innej dziedzinie życia, ważny jest zdrowy rozsądek oraz posiadanie wymaganych przez pracodawcę kompetencji oczywiście.



Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 5 lipca 2016

Podziel się kroplą życia!

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co możesz ofiarować drugiemu człowiekowi? – Jeśli nie, to podpowiadamy. Każdy ma ten dar, wielu może się nim podzielić, a są tacy, którzy bardzo go potrzebują  – chodzi o krew. 14. czerwca było świętem ludzi, którzy ją oddają. Może więc zechcesz dołączyć się do ich grona.

Nie obawiaj się

Kampania społeczna #mójpierwszyraz ma na celu promowanie idei krwiodawstwa w okresie wakacji letnich – kiedy cała Polska mierzy się z niedoborami krwi. Lato to czas, kiedy wiele zabiegów i operacji jest przekładanych ze względu na spadającą w tym okresie liczbę dawców. Jej cel to uświadomienie jak największej ilości Polek i Polaków, dlaczego krew jest potrzebna do ratowania zdrowia i życia innych. Oddawanie krwi jest w 100% bezpieczne, nie uzależnia i realnie ratuje czyjeś życie. Może to dobry czas na Twój pierwszy raz? :)

Jak przygotować się do oddania krwi?

Pamiętaj: zgłaszając się do oddania krwi powinieneś być zdrowy, wypoczęty i po lekkim posiłku. Nie możesz być po spożyciu alkoholu.

  • Przed oddaniem krwi pij dużo płynów, najlepiej wodę mineralną (lepsza jest woda bez gazu).
  • Nie pal papierosów i nie pij alkoholu (bezpośrednio przed oddaniem krwi i dzień wcześniej).
  • Jeśli jest Ci za gorąco (przebywałeś w nagrzanym pomieszczeniu, ubrałeś się zbyt ciepło, wykonywałeś wyczerpujące ćwiczenia fizyczne, długo stałeś lub zbyt szybko się ruszałeś) – zrezygnuj z oddawania krwi i przyjdź następnego dnia!!!

Co należy zrobić, aby oddać krew?

1. Trzeba zarejestrować się w najbliższym punkcie pobierania krwi. W tym celu musisz mieć przy sobie dokument ze zdjęciem potwierdzającym tożsamość (dowód osobisty, paszport, prawo jazdy, legitymacja ubezpieczeniowa, legitymacja szkolna lub studencka).
Pamiętaj: krwiodawstwo zapewnia pełną ochronę danych osobowych dawcy łącznie z wynikami wszystkich wykonywanych badań.
2. Otrzymasz do wypełnienia kwestionariusz, w którym trzeba sumiennie odpowiedzieć na szereg zasadniczych pytań. Nie należy bagatelizować żadnego z nich np. dotyczącego przyjmowania leków obniżających ciśnienie krwi, czy środków uspokajających.
Pamiętaj: lek, który pomaga Tobie - dawcy, może zaszkodzić biorcy Twojej krwi!

  • Mając na względzie dobro biorcy Twojej krwi, należy dokładnie przypomnieć sobie wszystkie schorzenia, nawet te przebyte w odległej przeszłości. Dotyczy to w szczególności żółtaczki zakaźnej.

Pielęgniarka pobierze próbki Twojej krwi, w celu wykonania wstępnych badań laboratoryjnych.

  • Jeśli oddajesz krew po raz pierwszy, badania będą obejmować: 

- grupę krwi,
- hemoglobinę/morfologię krwi (rodzaj badania zależy od lokalnych zwyczajów).

  • Jeśli systematycznie oddajesz krew, badany będzie tylko poziom Twojej hemoglobiny. 

4.Teraz czeka Cię spotkanie z lekarzem, który dysponuje już wynikami badań wstępnych. Ma do dyspozycji wypełniony przez Ciebie kwestionariusz dawcy i przeprowadzi z Tobą wywiad na temat stanu Twojego zdrowia. Z nim należy podzielić się wszelkimi wątpliwościami, jakie mogą się pojawić w trakcie wypełniania kwestionariusza. Lekarz ostatecznie zdecyduje, czy możesz oddać krew czy nie.
5.Pobieranie krwi odbywa się w specjalnym pomieszczeniu i jest zabiegiem nie obarczonym praktycznie żadnym ryzykiem zakażenia, z uwagi na stosowanie wyłącznie sprzętu jednorazowego użytku.

Samo pobieranie trwa około 10 minut, ale łączny pobyt w miejscu pobierania krwi od zarejestrowania do zakończenia oddawania krwi może trwać nawet ok. 1 godziny, a w przypadku osób oddających osocze metodą plazmaferezy automatycznej i dawców płytek krwi - około 2 godzin a nawet dłużej.

6.Podczas donacji (standardowego pobierania krwi o pojemności 450 ml) pobierane będą również próbki Twojej krwi do badań pozwalających zdiagnozować, czy nie jesteś nosicielem niektórych chorób zakaźnych. Nie wymaga to dodatkowego nakłuwania żyły, gdyż do badań wykorzystuje się krew pobieraną do worka. Badania te obejmują:

  • test kiłowy,
  • antygen HBs, DNA-HBV, przeciwciała anty-HCV, RNA HCV, przeciwciała anty-HIV oraz RNA HIV.

Co możesz zyskać?

7.Po oddaniu krwi otrzymasz:

  • posiłek regeneracyjny o wartości 4 500 Kcal (może to być np. 8 tabliczek czekolady),
  • zwolnienie z pracy w dniu oddania krwi,
  • legitymację Honorowego Dawcy Krwi (w niektórych miejscach legitymacja wydawana jest dopiero podczas kolejnej donacji).

Pamiętaj: osoby wykonujące takie zawody jak: pilot, maszynista, kierowca autobusu, operator dźwigu oraz pracujące na wysokości, uprawiające wspinaczkę, głębokie nurkowanie, mogą powrócić do tych zajęć nie wcześniej niż 12 godz. po oddaniu krwi.
8.Po kilku dniach możesz się zgłosić do rejestracji po odbiór wyników bezpłatnie wykonanych badań:

  • grupy krwi (w niektórych miejscach wynik ten może mieć postać karty identyfikacyjnej grupy krwi), hemoglobiny lub morfologii,
  • testu kiłowego,
  • na obecność antygenu HBs, DNA-HBV, przeciwciał anty-HCV, RNA HCV przeciwciał anty-HIV oraz RNA HIV.


Jak więc widać warto podzielić się kroplą życia nie tylko ze względu na korzyści, ale przede wszystkim dla ratowania życia innych.

Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 28 czerwca 2016

Organizacje zniewolone

Wydawać by się mogło, że podmioty trzeciego sektora stanowią przeciwwagę dla biznesu i władzy. Niestety, często to mylny pogląd.

Co jest tego powodem?

Organizacje pozarządowe stanowią trzeci – obok państwowego i gospodarczego – sektor społeczeństwa. W przypadku Polski sektor ten jest stosunkowo młody i na chwilę obecną dość słabo rozwinięty. Na jego słaby rozwój istotny wpływ mają historia, kultura i zakorzeniona w Polakach mentalność zakładająca, że wspieranie obywateli jest przede wszystkim rolą państwa. Kolejną istotną barierą blokującą rozwój sektora są czynniki ekonomiczne. Brak wystarczających i stabilnych funduszy na działalność statutową jest powszechnym problemem organizacji pozarządowych. Trzeci sektor nie ma bowiem własnego, typowego dla siebie i stabilnego źródła finansowania działalności. Organizacje są więc uzależnione od zewnętrznych źródeł w postaci grantów, darowizn czy środków publicznych – dowodzi portal „WatchDogPfron”.

Negatywne skutki zależności

Taka sytuacja nie jest bynajmniej korzystna – wręcz przeciwnie. Rosnący udział środków publicznych w strukturze przychodów organizacji pozarządowych ma negatywny skutek w postaci governmentalizacji sektora pozarządowego, czyli uzależnienia od kontraktów i grantów rządowych.

Organizacje, czerpiąc fundusze głównie ze środków publicznych, zaczynają dostosowywać się do narzuconych przez administrację priorytetów i form działania, co nie pozostaje bez wpływu na wybór beneficjentów, typów usług czy rodzajów programów. Przyjmując rządowe priorytety, stają się instytucjami quasi-państwowymi, czego rezultatem jest unikanie krytyki i ostrych opinii w obawie, że zostaną pozbawione dostępu do środków publicznych.

Mówi o tym bardzo szeroko, zarówno w swojej publikacji, jak i w wywiadzie dr Agnieszka Rymsza, specjalistka w dziedzinie socjologii:
- Przez 10 lat pracowałam w Fundacji SYNAPSIS, która zajmuje się osobami z autyzmem, więc miałam okazję zaobserwować, jak to zjawisko działa w obszarze niepełnosprawności. Od kilku lat najwięcej środków przeznacza się na wspieranie działań umieszczających osoby niepełnosprawne na otwartym rynku pracy. Wiele organizacji, w tym organizacje zajmujące się osobami z autyzmem w stopniu znacznym, nie ma szans na otrzymanie tych pieniędzy, ponieważ większość osób z autyzmem nie jest w stanie pracować na otwartym rynku pracy albo przygotowanie ich do podjęcia takiej roli jest bardzo kosztowne i wymaga długiego czasu. Wiele organizacji, nawet tych działających na rzecz osób ze spektrum autyzmu, zaczęło jednak realizować projekty na rzecz osób z zespołem Aspergera, czy z lekką odmianą autyzmu, gdyż w ich przypadku taka szansa istnieje. Oczywiście odbywa się to kosztem osób z najcięższymi zaburzeniami – podkreśla pani doktor.

Duże podmioty na wygranej pozycji

Governmentalizacja trzeciego sektora nie dotyczy jednak wszystkich działających w Polsce organizacji pozarządowych. W 2008 roku 47% organizacji w ogóle nie korzystało ze środków publicznych. Uzależnienie od środków publicznych dotyczyło przede wszystkim organizacji o przychodach rocznych oscylujących w granicach 10-100 tys. zł. W najmniejszym stopniu dotykało zaś ono organizacje największe, których roczne przychody przekraczały 1 mln zł.

Czy jest jakieś wyjście?

Organizacje, które jednak znalazły się w sidłach governmentalizacji i szukają sposobów na wyrwanie się z nich, nie mają – niestety – zbyt wielu alternatyw. Potencjalnym rozwiązaniem wydaje się być prowadzenie działalności gospodarczej i przekazywanie zysków na cele statutowe.

Rozwiązanie to może jednak okazać się problematyczne, ponieważ prowadzenie działalności gospodarczej przez organizacje pozarządowe powoduje kwestionowanie przyznanych im przywilejów, a także spadek społecznego zaufania do niekomercyjnego charakteru ich działalności. Governmentalizacja wydaje się być więc procesem nieuniknionym, którego nie sposób zahamować.

1 procent kołem ratunkowym

Istnieją jednak metody na ograniczenie skali tego zjawiska. Ustawa o Działalności Pożytku Publicznego i o Wolontariacie z 2003 roku, wzmocniona dodatkowo nowelizacją z 2010 roku, zawiera mechanizm ograniczający governmentalizację, a mianowicie mechanizm jednego procenta umożliwiający obywatelom przekazywanie 1% swoich należności podatkowych na rzecz wybranych organizacji o statusie organizacji pożytku publicznego. Z punktu widzenia działalności pozarządowej oznacza to nowe źródło finansowania. Mechanizm ten ma jednak swoje negatywne konsekwencje w postaci rywalizacji między organizacjami pożytku publicznego objawiającej się przykładowo prowadzeniem szeroko zakrojonych kampanii reklamowych. Wprowadzenie go wpłynęło także na spadek darowizn dla organizacji pozarządowych. Spora część Polaków uznała bowiem przekazywanie 1% podatku za formę darowizny.

Nie ma więc złotego środka, jednak nagłaśnianie takiego zjawiska ma szansę uwrażliwić przynajmniej niektóre podmioty trzeciego sektora na tego typu zagrożenia, spowodować chwilowe zatrzymanie i zastanowienie się, jaką drogą warto pójść.

Autorka: Patrycja Bogdała