Zapraszamy na naszą stronę internetową Portalu Zróbmy to Razem

Znajdziesz tam ciekawe artykuły, wywiady, wydarzenia i aktulności. Czytaj i komentuj. Zapraszamy!

środa, 14 września 2016

Wiedzy wciąż za mało!

Choć w przestrzeni cyfrowej i publicznej coraz więcej stwarza się udogodnień dla osób z niepełnosprawnością. Trudno oprzeć się wrażeniu, że może wspomniane dostosowania byłyby lepiej dopracowane, gdyby tzw. „zdrowe” społeczeństwo miało więcej informacji na ten temat.

To wydarzyło się naprawdę. Ze względu jednak na zachowanie anonimowości biorących udział w tej sytuacji, ich imiona zostały zmienione.
O swoich doświadczeniach wynikających z wymiany poglądowej osób niepełnosprawnych z pełnosprawnymi opowiada Ania.

Ostatnio, jak zwykle już od kilkunastu lat, pojawiliśmy się z mężem na pewnych zajęciach sportowych. (Dla ścisłości wspomnę, że oboje jesteśmy niewidomi, gdyż ma to znaczenie w kontekście tego, do czego chcę tu nawiązać. Cała reszta uczestników, to osoby pełnosprawne).

Już w szatni podczas zdawkowej wymiany zdań stałam się niepostrzeżenie przekazicielem ważnych informacji.
- Nie chcecie przychodzić rano na ćwiczenia? – zapytała instruktorka Ala.
- Nie, bo rano nie mamy czasu. – odpowiedziałam.
Przebrałam tenisówki i już miałam wyjść z szatni, gdy Ala odezwała się znowu:
- A czy wy gdzieś pracujecie? – jeśli mogę zapytać – wtrąciła niepewnie.
Wyjaśniłam, że pracuję zdalnie, przez Internet, że piszę artykuły.
- A jak posługujesz się komputerem? Masz specjalnie przystosowany? – Ala była wyraźnie zaciekawiona.
Zaczęłam jej wyjaśniać tajniki programu odczytującego mową ekran itd.

Po solidnej rozgrzewce, starym zwyczajem, była przerwa na herbatę. Luźna pogawędka zeszła na ostatnie wydarzenia i propozycje kulturalne w mieście. Monika wspomniała o otwartym niedawno we Wrocławiu Muzeum Pana Tadeusza.
- Jest tam wiele ciekawych rzeczy. Są też różne eksponaty opisane brajlem, które osoby niewidome mogą dotykać. Jest muzyka z tamtego okresu, którą można posłuchać na słuchawkach... – wymieniała zafascynowana wyraźnie, kierując swoje słowa do mnie i do mojego męża.
- A w jaki sposób wybiera się te utwory? – przerwał jej mój mąż, Andrzej.
- Na panelu dotykowym. – wyjaśniła Monika.
- To ja i tak z tego nie skorzystam, bo nie jestem w stanie obsługiwać panelu dotykowego. Szumnie mówi się o różnych dostosowaniach dla niepełnosprawnych, ale jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że nie jest to dorobione, bo ja nie mógłbym zwiedzać takiego muzeum sam, tylko potrzebowałbym przewodnika, a to ogranicza moją samodzielność.

Jego twarde słowa zgasiły entuzjazm Moniki. Przy tej okazji Andrzej opowiedział o sprawie z wystawą rzeźb opatrzoną audiodeskrypcją, na którą kiedyś oboje postanowiliśmy się wybrać. Gdy jednak zapytaliśmy, czy możemy na miejscu liczyć na oddelegowaną osobę, która nas tam oprowadzi, bo z powodu braku wzroku, z przyczyn oczywistych, mimo audiodeskrypcji, nie zorientujemy się w rozmieszczeniu eksponatów, odpowiedziano nam ze zdziwieniem, że nie przewidziano takiej możliwości. Po negocjacjach udało nam się jednak pomoc uzyskać, ale był to najlepszy przykład na to, że dostosowanie wystawy pod kątem osób niewidomych było nie do końca przemyślane.
- Ja mówię tylko o tym, co zauważyłam. Faktycznie tak do końca nie znam się na tych dostosowaniach. – tłumaczyła niepewnie Monika.

W związku z tym, ja postanowiłam nieco stanąć w obronie osób pełnosprawnych.
- Taka sytuacja bierze się stąd, że ludzie za mało wiedzą o naszych potrzebach. Wydaje im się, że zrobili wszystko jak należy, ale nikt im na przykład nie uświadomił, że niewidomy w muzeum potrzebuje przewodnika.
Zauważyłam, że otwarte postawienie przeze mnie problemu ośmieliło innych  do wyrażenia własnych spostrzeżeń.
- To prawda. Bo ja też nie wiedziałam, czemu służą rowki na posadzce dworca czy w innych miejscach. Dowiedziałam się o tym dopiero, gdy przeczytałam artykuł, jak niewidomy człowiek zgłaszał zastrzeżenia, że rowki wyznaczające drogę do przystanku zastawiają straganiarze, a on nie może się zorientować, jak na ten przystanek trafić. Zwierzyła się Ala.
- To ciekawe. Dobrze, że o tym powiedziałaś, bo ja też nie wiedziałam, po co te rowki są. – przyznała Ela, która notabene z wykształcenia jest architektem.

Ja również uświadomiłam sobie, że nie jestem wolna od stereotypowego myślenia na temat ułatwień dotyczących innych, poza niewidzeniem, niepełnosprawności. Przez wiele lat byłam przekonana na przykład, że filmy, żeby były dostępne dla niesłyszących należy opatrzyć napisami i sprawa jest rozwiązana. Więcej w tym względzie dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy przeczytałam, że niektóre osoby niesłyszące od urodzenia mogą w ogóle nie znać gramatyki języka polskiego, bo posługują się głównie gestami, więc język polski nie jest przez nich traktowany jak ojczysty, ale jak każdy inny, wtórny, obcy język. W związku z tym, same napisy niewiele im dadzą, więc film powinien być wyposażony dodatkowo w tzw. „ludzika” w rogu ekranu posługującego się gestami.

Wniosek nasuwa się więc następujący: Wiedza o konkretnych potrzebach osób niepełnosprawnych jest zbyt mała i płytka. Należałoby w związku z tym zastanawiać się, w jaki sposób efektywnie ją poszerzać. To zadanie niewątpliwie stoi przed samymi niepełnosprawnymi, ale również ważna jest otwartość pełnosprawnego społeczeństwa, żeby te informacje przyjmowało i starało się do nich stosować.

Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 6 września 2016

Parkowanie uprawnionych do karty parkingowej na każdym wolnym miejscu – czy to dobry pomysł?

Ogromny „zalew” samochodów na ulicach miast to prawdziwa „plaga” XXI w. i – mimo dość restrykcyjnych przepisów dotyczących parkowania – w dalszym ciągu dotyka ona osoby niepełnosprawne, dlatego Paweł Lewandowski – jeden z redaktorów portalu WatchDogPfron opublikował artykuł, w którym przekonuje do nieco zaskakującego rozwiązania, a mianowicie uważa, że posiadacze kart parkingowych powinni mieć możliwość zostawiania swoich samochodów w każdym wolnym miejscu! Dlaczego? Oto jego argumentacja:

Zadałem sobie pytanie: dlaczego społeczeństwo, wydzielając specjalne miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych, nie zastosowało logiki odwróconej. To znaczy nie przyznało uprawnionym osobom niepełnosprawnym prawa do parkowania na każdym wolnym miejscu parkingowym rezerwując dodatkowe miejsca dla wyłącznego użytku dla tej grupy użytkowników samochodów.
Skoro osoby niepełnosprawne (nazywane czasem także inwalidami ruchu), mające trudności w przemieszczaniu się, uzyskały od społeczeństwa prawo do parkowania w możliwie najlepszej lokalizacji, to umożliwienie im zaparkowania w takim właśnie miejscu wydaje się logiczne i społecznie uzasadnione.
I na odwrót: przyznawanie im prawa do parkowania na kopercie, która znajduje się w odległości 1500 metrów od miejsca, do którego chce się dostać osoba niepełnosprawna ruchowo, stanowi jawne zaprzeczenie logiki takiego rozumowania – twierdzi Paweł Lewandowski i wysuwa konkretne propozycje:
(...) Stąd postulat do wszystkich rządzących tym krajem, na poziomie krajowym i lokalnym, parlamentarnym i samorządowym, o przyznanie prawa do parkowania uprawnionym osobom niepełnosprawnym na każdym wolnym miejscu parkingowym przy równoczesnym pozostawieniu miejsc parkingowych zarezerwowanych tylko dla tej kategorii kierowców.

A Ty co o tym sądzisz, Czytelniku?

Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 30 sierpnia 2016

Automat zastąpi człowieka w opiece nad niepełnosprawnym?

Ten, kto na co dzień zajmuje się pielęgnacją osoby z dużymi ograniczeniami ruchowymi, najlepiej wie, ile to kosztuje wysiłku. Niedawno jednak na amerykańskim rynku pojawiło się urządzenie gotowe wyręczyć potencjalnego opiekuna w kwestii karmienia. Przy tej okazji trudno nie zadać pytania, czy automat jest w takim przypadku najlepszym rozwiązaniem? Oto garść informacji o tym cudzie techniki.

Opiekuńczy robot

Niecodziennym wynalazkiem jest Obi, maszyna zaprojektowana przez specjalistów od robotyki z firmy Desin i stworzona specjalnie w celu opieki nad osobami niepełnosprawnymi oraz sparaliżowanymi. Szczególnie w przypadku pacjentów o mocno ograniczonej zdolności ruchowej robot będzie bardzo pomocny, gdyż jego zadaniem jest karmienie takich osób.

Robota zaopatrzono w długie ramię, do którego dołączona jest łyżeczka wykonana z plastiku BPA przeznaczonego do kontaktów z żywnością, którą można bezpiecznie myć w zmywarce. Na jego wyposażeniu znajduje się także specjalna miska podzielona na cztery strefy, każda dla innego rodzaju pożywienia, z których przy pomocy łyżki jest ono nabierane i transportowane do ust pacjenta.

Obi może przy tym dostarczać pożywienie o różnej konsystencji, a sterowany jest za pomocą przycisków, specjalnych sensorów, poduszki wyposażonej w sensory nacisku lub też specjalny sterownik obsługiwany ustami. Maszyna zasilana jest wbudowanym akumulatorem, który ją napędza przez cztery godziny. Obi jest już dostępny w sprzedaży na stronie producenta i można go zakupić za 4,500 dolarów.

Krok milowy w kierunku samodzielności

Jak wyznał David Hare – niepełnosprawny dziadek wynalazcy Johna Dakara, kiedy po raz pierwszy zastosował Obi, doznał niesamowitego uczucia, gdyż pierwszy raz od dłuższego czasu mógł podczas posiłku patrzeć na żonę i jeść samemu. To był dla niego najprzyjemniejszy posiłek w ostatnich latach, ponieważ „odciążył żonę od obowiązku karmienia”.

Może i tak, ale to jednak maszyna

„To że może w przyszłości trafi to do nas, może i dobrze, ale nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem. To jednak maszyna” – napisała czytelniczka w komentarzu pod opublikowaną informacją o tym urządzeniu. Czy aby nie ma racji? – sprawę warto przemyśleć.



Autorka: Patrycja Bogdała

czwartek, 25 sierpnia 2016

Dostępności cyfrowej wciąż się trzeba uczyć

Internet jest wielkim oknem na świat. Czy dla każdego w takim samym stopniu? Choć o dostępności mówi się już od kilku lat, to w dalszym ciągu strony internetowe i zamieszczane na nich materiały niejednokrotnie nie są tworzone tak, aby swobodnie mógł korzystać z nich każdy użytkownik, również ten z niepełnosprawnością. Mało tego, niedostatek wiedzy w tej dziedzinie powoduje, że osoby niepełnosprawne „stawiające pierwsze kroki z komputerem” uczą się jego obsługi od osób nie posiadających zbyt wyspecjalizowanych kompetencji w tej kwestii. Pewne pozytywne zmiany w świadomości ekspertów związanych z tą dziedziną można jednak zauważyć.

Rozpowszechniać wiedzę

Tajniki dostępnej przestrzeni cyfrowej próbowało w ostatnim czasie przekazać pracownikom urzędów Stowarzyszenie Przyjaciół „Integracji”. W szkoleniach z zakresu dostępności stron, w tym także tworzenia m.in. dostosowanych dokumentów PDF i aplikacji, uczestniczyli m.in. pracownicy firm Play i Samsung, a także Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). W szkoleniu brało udział 34 pracowników różnych jednostek organizacyjnych Funduszu.

Elektroniczne bolączki

Jest ich wiele. Jedną z nich są pliki PDF. Dostępność plików PDF, które często zawierają niezwykle potrzebne i ważne dokumenty, była i jest dla wielu instytucji niezwykle problematyczna. Nie raz zdarza się, że np. osoby niewidome muszą prosić widzących członków rodziny albo sąsiadów o pomoc w odczytaniu dokumentu z urzędu.

By rozumieć, co się czyta...

Zrozumiały i prosty język jest równie ważnym aspektem dostępności, co „twarde” kwestie techniczne. Dlatego ten temat jest poruszany podczas szkoleń „Integracji”. Obecny na nim Jakub Dębski – jeden ze specjalistów w kwestii dostępności, przekazał cztery, jego zdaniem, najważniejsze, zasady tworzenia zrozumiałych treści. Oto one:
1. Pamiętaj, dla kogo piszesz tekst – zawsze przy pisaniu stawiaj sobie przed oczami swojego docelowego odbiorcę i wyobraź sobie, jakie informacje są dla niego szczególnie interesujące.
2. Miej świadomość tego, że pisany przez Ciebie tekst będzie odbierany przez ludzi o różnym stopniu sprawności: osoby niewidome, niedosłyszące z niepełnosprawnością ruchową. Jeśli więc na przykład dodajesz do tekstu zdjęcie, pamiętaj o opisie alternatywnym.
3. Pisz prostym i zrozumiałym językiem – pamiętaj o krótkich i jasnych zdaniach, i logicznej strukturze tekstu. Nie używaj makaronizmów (słów z języka obcego) ani specjalistycznych wyrażeń. Pamiętaj, że czytać go będą ludzie o różnym poziomie wykształcenia. Aby uczynić tekst czytelniejszym, zwracaj się bezpośrednio do swojego odbiorcy.
4. Formatuj tekst czytelnie. Dziel go na wiele części, dodawaj dużo śródtytułów. Pamiętaj, że korzystający z Internetu chcą szybko dotrzeć do potrzebnych im treści i często szukają ich po śródtytułach. Dlatego też zrób wszystko, by im to ułatwić.

Niepełnosprawni szkoleni niefachowo

Kolejnym niezauważanym dotąd problemem jest kwestia jakości nauczania osób z dysfunkcjami poruszania się w informatycznych zawiłościach. Firm szkolących zajmujących się tą specyfiką powstaje coraz więcej i można by było uznać to za dobry objaw, jednak trudności zasadzają się na błędach w merytorycznym przekazie, za który biorą się osoby niekoniecznie dobrze do tego przygotowane.
Bardzo często zdarza się, że na grupowych kursach dotyczących obsługi podstawowych programów i poruszania się po Internecie uczestnicy z dysfunkcją wzroku nie są dzieleni osobno na grupy kursantów słabowidzących i całkowicie niewidomych, a to niezwykle ważne. Instruktorzy wtedy najczęściej skupiają się na uczestnikach słabowidzących, bo specyfika obsługi komputera nie jest tak bardzo różniąca się od przyjętych standardów, jak w przypadku osób w ogóle nieposługujących się wzrokiem. Na skutek tego niewidomi na takich szkoleniach mało zyskują.

- Głównie zgłaszają się do mnie ci, którzy podczas grupowych szkoleń nie byli w stanie przyswoić wymaganej do samodzielnego działania na komputerze wiedzy lub osoby chcące poznać komputer i Internet powoli, bez niepotrzebnego pośpiechu. Niewidomy musi opanować znacznie więcej umiejętności niż człowiek sprawny, żeby korzystać z tych dobrodziejstw technicznych w podobnym stopniu, co użytkownik widzący, ale w konsekwencji, przy dużym zaangażowaniu ucznia i instruktora, to się udaje, jeżeli oczywiście nie stoi na drodze problem z dostępnością – mówi niewidomy Paweł zajmujący się od wielu lat szkoleniem komputerowym osób niewidomych.

Niedobrze się dzieje również w sytuacji odwrotnej, kiedy to niewidomy szkoleniowiec próbuje uczyć słabowidzących.
- Podjąłem kiedyś takie wyzwanie. Sądziłem, że przekazanie wiedzy komputerowej słabowidzącej dziewczynie nie będzie trudne. Jednak później okazało się, że ona do tych szkoleń miała zastrzeżenia. Niestety, nie potrafiłem nauczyć jej klikania myszką, a dziewczyna nie potrzebowała poznawania komend z klawiatury, bo na tyle dobrze widziała, że nie musiała posługiwać się mówiącym czytnikiem ekranu – tłumaczy Paweł.

Nie powinno się więc zapominać tutaj o zasadzie tzw. złotego środka. Niewidomi i słabowidzący powinni szkolić się osobno. Przy czym wskazane by było, aby kursantów słabowidzących uczył instruktor widzący lub słabowidzący, a niewidomych szkoleniowiec niewidomy.

Zatrważające stereotypy!

Propagowanie idei dostępności cyfrowej hamuje fakt istnienia w społeczeństwie krzywdzących mitów w tej sferze.
- Często informacja o tym, że pomagam tworzyć strony internetowe m.in. dla osób niewidomych czy niesłyszących powoduje duże zdziwienie. (...) Ludzie nie rozumieją, że osoby z dysleksją czy niesłyszące mają pewne odmienne od osób pełnosprawnych potrzeby w korzystaniu ze stron internetowych – twierdzi Tomasz Kępski – webmaster, programista, audytor stron internetowych w wywiadzie dla portalu „Niepełnosprawni.pl”.
- Ludzie są często zdziwieni, gdy słyszą, że np. osoba niewidoma w ogóle korzysta z komputera. (...) Zastanawiają się, w jaki sposób. Może pracuje w jakichś programach tekstowych, może czegoś słucha, ale przecież Internet to nie za bardzo… . Wiele osób nie miało możliwości zobaczenia takiej osoby „w akcji”, jak korzysta z komputera, z Internetu – podkreśla.

Podstawą szeroko pojętych zmian na lepsze powinna być więc eliminacja tak nieprawdziwych poglądów poprzez nieustanne szkolenia, gdyż tylko wtedy znacznie szerzej otworzą się drzwi do cyfrowej informacji dla osób z niepełnosprawnością.

Autorka: Patrycja Bogdała

środa, 3 sierpnia 2016

Wypowiedz się w sprawie darmowych „kopert”!

Mimo niedawnych zmian w przepisach dotyczących tzw. „kopert” do parkowania, wciąż panuje w nich chaos niedoprecyzowujący głównie kwestię opłat za parkowanie posiadaczy kart parkingowych. Problem ten dostrzegło Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji zbierające głosy za ideą nie pobierania opłat na „kopertach”, czyli w strefach przeznaczonych dla osób do tego uprawnionych. Każdy więc może wyrazić w tym względzie opinię.

Niech „koperty” będą darmowe!

Czy za postój na „kopercie” się płaci? To zależy od miasta. Zazwyczaj nie, ale można być też niemiło zaskoczonym. (...) Dlatego apelujemy: niech „koperty” będą darmowe! Dołącz do naszej akcji! – nawołuje Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji w artykule zamieszczonym na portalu niepełnosprawni.pl.

Jak się okazuje, zasady bywają różne, ponieważ o zwolnieniach z opłat w strefach płatnego parkowania (SPP) decydują poszczególne samorządy.
Bywa więc tak, że nie płaci się tylko na „kopertach”. Inne miasta decydują, że posiadacze kart parkingowych mogą parkować bezpłatnie także na pozostałych miejscach. Czasem trzeba w tym celu wyrobić specjalny dodatkowy identyfikator. Zdarza się i tak, że bezpłatne na „kopercie” są tylko pierwsze godziny. Efekt jest taki, że najczęściej tylko mieszkańcy (a i tak nie wszyscy) wiedzą, jak sprawa ta wygląda w ich mieście. Przyjezdni mają o wiele gorzej – czytamy w niniejszym tekście.

Informacje dotyczące zasad parkowania często niedostępne

W strefach płatnego parkowania w Polsce panuje ogromna dowolność. Zapisy dotyczące tego, kto może z nich korzystać są często niejasne i niezwykle trudno do nich dotrzeć. Niestety, nawet jeśli udaje się taki regulamin znaleźć, to często jest niedostępny ze względu na swoją formę np. dla osób niewidomych.
Dlatego pozwalamy sobie wystąpić z apelem o ujednolicenie zasad. Zacznijmy od tego, by co najmniej „koperty” w strefach płatnego parkowania były zawsze darmowe dla posiadaczy kart parkingowych (co jest zresztą oczywiste, że akurat dla nich, w końcu nikt inny na tych miejscach stawać nie ma prawa). Po ostatnich zmianach przepisów liczba osób uprawnionych do posiadania kart parkingowych znacząco zmalała. Miasta nie stracą więc na proponowanej przez nas zmianie. Zyskać mogą zaś mieszkańcy i podróżni z niepełnosprawnością – dowodzi Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji proponując zbieranie głosów poparcia tego punktu widzenia.

Napisz, co o tym myślisz!

Czy zgadzasz się z tym, że należy w całym kraju ujednolicić zasady udzielania ulg w parkowaniu w strefach płatnego parkowania? Czy podoba Ci się pomysł, by „koperty” zawsze były bezpłatne dla posiadaczy kart parkingowych? Czekamy na komentarze! – zachęca stowarzyszenie.

Swoją opinię w tym temacie wyrazić można w komentarzu do artykułu zamieszczonym pod linkiem:

Tam też można przeczytać, jakie aktualnie przepisy w kwestii opłat za parkowanie osób niepełnosprawnych obowiązują w poszczególnych kurortowych miejscowościach.

Autorka: Patrycja Bogdała

wtorek, 26 lipca 2016

Poradnik wakacyjny – lato z książką

W okresie wakacyjnym zwykle mamy więcej czasu niż w pozostałe miesiące roku. Z pewnością dotyczy to uczniów, ale i dorośli najczęściej w tych chwilach wykorzystują dużą część przysługującego w pracy urlopu. Sposobów na spędzanie letnich wolnych dni jest wiele: piesze lub rowerowe wycieczki, wyjazdy w góry czy nad morze. Tym jednak, którym z różnych względów trudno opuścić cztery ściany własnego domu, pozostaje wierny przyjaciel towarzyszący wszędzie – jest nim ostatnimi czasy niedoceniana książka.

Gdy nie wiesz co czytać...

Wiele razy zapewne nosimy się z zamiarem sięgnięcia po jakiś literacki kąsek, ale co tu przeczytać? – Na szczęście, dzisiaj po informację na temat książek jest nieporównywalnie łatwiej sięgnąć niż kilkadziesiąt lat wstecz. Nieocenionym źródłem wiedzy w tej kwestii jest oczywiście Internet! Gro portali, takich jak m.in.: „Seniorzy24.pl”, „Lubimyczytać.pl” czy „Biblionetka.pl” oferują niezliczoną ilość recenzji i opinii na temat rozmaitych dzieł literackich, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie.

W jaki sposób czytać?

Przeciętny czytelnik uśmiechnąłby się na tak postawione pytanie, jednak nie dla wszystkich wydaje się ono niedorzeczne. Dla osób niewidomych na przykład standardowa forma papierowa nie jest dostępna. Czytelnik z niniejszą dysfunkcją obłaskawić ją może tylko poprzez przeskanowanie jej i odczytanie za pomocą programu odczytującego ekran komputera. Pozycje wydawane alfabetem Braille’a drukowane są rzadko ze względu na ich wysoki koszt i dużą objętość. Na marginesie mówiąc, jest to smutne, gdyż prowadzi u osób z tym schorzeniem do wtórnego analfabetyzmu z powodu fizycznego braku kontaktu ze słowem pisanym. Obecna technika coraz bardziej jednak wychodzi w tej dziedzinie naprzeciw klientom niepełnosprawnym. Powszechnie wydawane są tzw. audiobooki – książki czytane przez lektorów, które także cieszą się popularnością wśród kierowców, e-booki możliwe do odczytania dzięki dostępnym na rynku czytnikom działającym na urządzeniach mobilnych, w systemie Android i IOS.

Gdzie sięgnąć po książkę?

Możliwości jest wiele. Najbardziej standardowym sposobem docierania do publikacji jest naturalnie biblioteka lub księgarnia. Są jednak również miejsca bardziej nowoczesne: elektroniczne księgarnie, w których można zaopatrzyć się w książki przez Internet – nie wychodząc z domu. Są to m.in. takie witryny jak: „Audioteka.com”, „Nexto.pl”, „Empik.com” itp. Ponadto, istnieje specjalnie dedykowany osobom z dysfunkcją wzroku internetowy serwis wypożyczeń, do którego dostęp można uzyskać jedynie poprzez przedstawienie orzeczenia o niepełnosprawności.

Korzystajmy więc z możliwości, które obecnie stają się coraz bogatsze. Obcowanie z literaturą naprawdę nie jest czasem straconym, wręcz przeciwnie – bardzo pożytecznie spędzonym!

Autorka: Patrycja Bogdała

środa, 20 lipca 2016

Ulgowe przejazdy do końca 2017 r. – Czy jest powód do niepokoju?

W kwietniu media obiegła wieść, że ulgowe bilety w przejazdach obowiązywać będą do 2017 r. Ostatecznie termin ten został przedłużony o dwanaście miesięcy. Czy obawy pewnych środowisk przed utratą przywilejów w tym względzie zostały zażegnane?

Co postanowiono?

Na 1 stycznia 2018 r. ma zostać przesunięty termin wejścia w życie przepisów, zgodnie z którymi ulgi w przejazdach, m.in. dla osób z niepełnosprawnością czy studentów, będą obowiązywać tylko u przewoźników tzw. zbiorowego transportu publicznego, czyli nie we wszystkich autobusach i pociągach.

5 lipca 2016 r. nowelizacją zajęły się senackie Komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza, Infrastruktury. Projekt przedmiotowej ustawy ma na celu przesunięcie o rok terminu wejścia w życie niektórych przepisów ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym.

Pomimo sześcioletniej vacatio legis niektórych przepisów wymienionej ustawy zarówno organizatorzy publicznego transportu zbiorowego (jednostki samorządu terytorialnego), jak i przewoźnicy świadczący przewozy pasażerskie zgłaszają wątpliwości co do możliwości wywiązania się z zadań nałożonych na jednostki samorządu terytorialnego w zakresie organizowania publicznego transportu zbiorowego.

Zgodnie z obecnymi przepisami, ustawowe ulgi na przejazdy, m.in. dla osób z niepełnosprawnością, będą obowiązywać tylko w przewozach o charakterze użyteczności publicznej. W dużym uproszczeniu grozi to tym, że tylko niektóre kursy autobusowe i kolejowe będą objęte ustawowymi ulgami.

Jest jednak nadzieja

W Ministerstwie Infrastruktury trwają prace nad zmianą całej ustawy, a ich celem jest m.in. utrzymanie ulg ustawowych dla uprawnionych obecnie grup.
„To skomplikowana materia i trzeba czasu, aby uporządkować przepisy” – można było usłyszeć 5 lipca na posiedzeniu senackiej komisji.
„W pracach nad projektem chodzi o to, by utrzymać dotychczasowe ulgi dla osób z niepełnosprawnością” - zapewniała w kwietniu br. Elżbieta Kisil, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. „Obecnie za wcześnie jednak, by mówić o tym, kiedy projekt, nad którym pracujemy, będzie znany.

Na razie więc „tli się światełko w tunelu” niosące nadzieję, że sprawa ulg będzie miała szczęśliwe zakończenie. Na konkrety jednak trzeba jeszcze poczekać.

Autorka: Patrycja Bogdała