Zapraszamy na naszą stronę internetową Portalu Zróbmy to Razem

Znajdziesz tam ciekawe artykuły, wywiady, wydarzenia i aktulności. Czytaj i komentuj. Zapraszamy!

czwartek, 13 kwietnia 2017

Komputer wykona wszystko – z mrugnięciem oka

Niedawno zaświecił promyk nadziei dla osób całkowicie sparaliżowanych jeśli chodzi o obsługę komputera, a to dzięki naukowcom z Rzeszowa!

Ruch rąk zbędny

Na Politechnice Rzeszowskiej powstała aplikacja BlinkMouse, która umożliwia osobom całkowicie sparaliżowanym pełną obsługę komputera. Zastępuje mysz komputerową, a do jej użycia wystarczy mruganie dzięki kamerze internetowej ustawionej naprzeciw twarzy użytkownika.

BlinkMouse pozwala na pełną obsługę komputera osobom, które poruszają jedynie powiekami. Mysz ekranowa w aplikacji prezentowana jest w postaci graficznej ikonki. Istnieje jednak możliwość dostosowania ustawień aplikacji do preferencji i możliwości użytkownika.

W połączeniu z klawiaturą ekranową program umożliwia komunikowanie się z otoczeniem. Do używania aplikacji potrzebna jest kamera internetowa ustawiona naprzeciw twarzy pracującego przy komputerze.

Należy ustawić kamerkę tak, by obejmowała twarz, aby widoczne były oczy. Oczy powinny być w miarę dobrze oświetlone. Co ważne, mrugnięcia, które są naturalne dla człowieka są ignorowane - myszka się zatrzymuje.

Rozwiązanie pozwala na wybranie przez mrugnięcie wszystkich istotnych funkcji fizycznej myszki komputerowej, uaktywnianych sekwencyjnie (rozpoczęcie przesuwania wskaźnika myszy w czterech podstawowych kierunkach, zatrzymanie wskaźnika myszy, kliknięcie, podwójne kliknięcie).

Wynalazczyni z osobistym doświadczeniem

Joanna Marnik wcześniej zajmowała się m.in. rozpoznawaniem języka migowego. Ten projekt podjęła nieprzypadkowo – sama ma niepełnosprawnego syna. Chłopiec jest pod opieką Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci z Dysfunkcjami Ruchowymi. Właśnie jego terapeuci pomogli w testowaniu aplikacji u niepełnosprawnej Weroniki z rdzeniowym zanikiem mięśni.

Wynalazczyni za aplikację została nagrodzona srebrnym medalem Międzynarodowych Targów Innowacji Gospodarczych i Naukowych INTARG w Krakowie. Projekt został objęty umową licencyjną zawartą pomiędzy Politechniką Rzeszowską, a Stowarzyszeniem na rzecz Dzieci z Dysfunkcjami Rozwojowymi. Podstawowa wersja aplikacji będzie dostępna za darmo za pośrednictwem strony internetowej Politechniki, natomiast jeżeli ktoś będzie chciał korzystać z ustawień dostosowanych do własnych możliwości, będzie musiał kupić odpowiednią wersję. Według Marnik, nie będą to wysokie koszty. Aplikację mogą od Stowarzyszenia nabywać osoby prywatne.

Autorka: Patrycja Bogdała


czwartek, 6 kwietnia 2017

Asystenckie nieporozumienia

Rozmowa w gronie kolegów:
- Moja znajoma powiedziała, że ja wcale nie potrzebuję asystenta. – opowiada niepełnosprawna rozmówczyni.
- Dlaczego? – dziwi się jej koleżanka.
- Bo mam do pomocy rodzinę, a poza tym głównie chodzę z asystentem na spacery i do knajpy, a inni potrzebują pomocy u lekarza, czy przy dowożeniu do szkoły.
- Może ma rację... Nie wiem... Chociaż właściwie spacer i knajpa też jest ważna. My, niepełnosprawni jesteśmy bardziej skazani na siedzenie w czterech ścianach, więc chyba mamy prawo do jakichś rozrywek... – zastanawia się druga dyskutantka.
- A ja tak nie uważam. Osobiście korzystam z pomocy asystenta tylko w razie konieczności, gdy wiem, że sam sobie nie poradzę. Na przykład, przy wypełnianiu dokumentów w urzędzie. A właśnie wtedy, kiedy pomoc jest mi niezbędna, okazuje się, że żaden asystent nie jest dyspozycyjny, bo wszyscy są zajęci pomaganiem ciągle tym samym ludziom. – wtrąca się trzeci kolega, co wyraźnie irytuje rozmówczynię nr 1.
- Ja mam inne zdanie. Rodzina ma swoje życie i nie zawsze może pomóc, a do rozrywek mam prawo jak każdy. – podkreśla dobitnie.

Niniejsza rozmowa wyraźnie obrazuje, do jakich konfliktów doprowadzają rozwijające się w kraju za pośrednictwem różnych projektów, usługi asystenckie i choć jest to efekt niezamierzony, to niestety coraz mocniej się uwydatnia, co widać w przytoczonej rozmowie, która zdarzyła się naprawdę.

Źródło problemu

Zaistniałą sytuację można podsumować znanym stwierdzeniem: „Chciano dobrze, wyszło źle”. Odkąd różne instytucje zaczęły oferować usługi asystenckie, okazało się, że jest na nie ogromne zapotrzebowanie, co zrozumiałe, bo przecież osoby ze znaczną dysfunkcją w wielu sytuacjach są niesamodzielne i potrzebują wsparcia drugiej osoby. Ich rodziny często czują się przeciążone nieustannym pomaganiem, więc dobrze, że mogą liczyć na osoby z zewnątrz, które choć trochę ulżą im w tych obowiązkach. 
Niestety, usługi asystenckie, jak każda rzecz, kosztują i na tym zasadza się początek problemu. Instytucja, która otrzymuje środki na ten cel, musi dobrze skalkulować, ile jest w stanie zatrudnić asystentów, za ile godzin może im zapłacić, a co za tym idzie, ile tzw. beneficjentów (osób niepełnosprawnych) da radę objąć pomocą. Żeby jeszcze bardziej rzecz skomplikować, należy powiedzieć, że środowisko korzystające z usług asystenckich nie jest jednorodne. Znajdują się w nim ludzie z różnymi rodzajami niepełnosprawności, a nawet w obrębie tej samej dysfunkcji jedni są bardziej zrehabilitowani, drudzy mniej. Jeszcze inni posiadają dodatkowe, nawet nie zdiagnozowane schorzenia, które utrudniają im dojście do dużego stopnia samodzielności. Wreszcie, w całej tej grupie są osoby nastawione roszczeniowo i takie, które od otoczenia nie wymagają nadmiernego zaangażowania w ich sprawy, lecz co mogą, robią samodzielnie.

W związku z tym, najczęściej niewielka ilość środków na niniejszą pomoc nie wystarcza. Asystentów jest mało, a chętnych do korzystania z ich wsparcia zbyt dużo. Jak temu zaradzić?

Racjonalizacja w cenie

Istotnym czynnikiem w rozwiązywaniu tego typu dylematów mogłaby być szczera rozmowa. Organizacja wprowadzająca w swoją działalność usługę asystencką powinna otwarcie poinformować uczestników o ograniczonych możliwościach jej realizacji (czyli o tym, ilu asystentów posiada do swojej dyspozycji i ile przeciętnie na jednego beneficjenta przypada godzin takiej pomocy). Dobrze by było też uświadomić uczestnikom projektu, że duże potrzeby jednych ograniczą możliwości skorzystania ze wsparcia drugim, którzy robią to rzadko. Być może takie postawienie sprawy ruszyłoby sumienia osób, które „wypożyczają” asystenta głównie dla własnego wygodnictwa, bo się należy, a nie dla rzeczywistych potrzeb. Zaznaczyć jednak trzeba, że kwestia konieczności lub nie jest materią niezwykle delikatną, gdyż z subiektywnym uznaniem potrzeb trudno dyskutować.

No i na koniec warta do rozważenia rzecz, która zapewne poruszy „falę niezadowolenia” wśród korzystających z usług asystenckich. Najczęściej taka pomoc oferowana jest za darmo lub za niewielkie, symboliczne pieniądze. Może delikatne podniesienie opłat za usługi zredukowałoby chęć korzystania z nich w błahych sprawach? Może też koszty, które ponosiłby odbiorca, powinny być zależne od jakiegoś kryterium dochodowego? – To tezy do przemyślenia.

Autorka: Patrycja Bogdała

czwartek, 30 marca 2017

Obecnie powstaje coraz więcej miejsc, w których historia nie jest tylko martwym wspomnieniem, lecz można się z nią zetknąć niemal na żywo. Do takich właśnie przybytków kultury dołączyło gdańskie Muzeum II Wojny Światowej, którego oficjalne otwarcie nastąpiło 23 marca 2017 r. Z racji pewnych udogodnień, osoby z niepełnosprawnością również mogą tu zawitać.

Nietuzinkowa instytucja

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku jest największym historycznym muzeum w Polsce, jego wystawa główna zajmuje powierzchnię niemal 5 tys. m2. Zlokalizowana jest na najniższym poziomie budynku, 14 metrów pod ziemią. To opowieść o tragicznym doświadczeniu II wojny światowej, o jej genezie i skutkach, o ofiarach i sprawcach, o bohaterach i zwykłych ludziach.
Powstaniu Muzeum II Wojny Światowej towarzyszyła idea utworzenia instytucji, która ukazywałaby drugą wojnę światową łącząc perspektywę polską z doświadczeniami innych narodów europejskich.

Nowoczesny przekaz

Na wystawie znajduje się ok. 2 tys. eksponatów, ale nie zabrakło tam również nowoczesnych stanowisk multimedialnych, których jest ok. 240. Zwiedzający za ich pomocą mogą przeglądać archiwalne fotografie i filmy, obejrzeć relacje świadków tamtych wydarzeń, zapoznać się z interaktywnymi mapami prezentującymi militarne potyczki czy zmiany granic państw w czasie II wojny światowej.
W miejscu wystawy głównej przewidziano również przestrzeń prezentującą życie codzienne w czasie II wojny światowej oraz wystawę dla dzieci „Podróż w czasie” przeznaczoną dla dzieci poniżej 12 roku życia. Składa się z trzech osobnych pokoi będących rekonstrukcjami mieszkania warszawskiej rodziny w trzech różnych okresach: kilka dni po wybuchu II wojny światowej, w czasie okupacji niemieckiej oraz tuż po zakończeniu wojny. Zmieniające się elementy wystroju są odbiciem sytuacji politycznej i społecznej okupowanego i walczącego kraju.

Informacje dla planujących zwiedzanie

Obiekt znajduje się pod następującym adresem:
Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
pl. Władysława Bartoszewskiego 1; 80-862 Gdańsk
tel.: +48 58 323 75 20
fax: +48 58 323 75 30
mail: sekretariat@muzeum1939.pl
Wejście główne: schody od strony placu

Muzeum jest czynne od wtorku  do niedzieli, w godzinach od 10.00 do 19.00.
Ostatnie wejście na wystawę główną możliwe jest najpóźniej o godzinie 17.00.

Dla niepełnosprawnych

W budynku znajdują się windy. Wystawę główną Muzeum można zwiedzić z audioprzewodnikiem, który może wspomóc szczególnie osoby z dysfunkcją wzroku. Jego wypożyczenie kosztuje 5 zł. Dla niepełnosprawnych przewidziane są ulgowe bilety (16 zł.) Ponadto personel dysponuje dwoma wózkami inwalidzkimi, które w razie konieczności mogą wypożyczyć osoby tego potrzebujące.

Autorka: Patrycja Bogdała

czwartek, 23 marca 2017

Niepełnosprawny rodzicu podziel się z innymi wiedzą na temat swojego rodzicielstwa!

W mediach sporo jest informacji o opiekunach dzieci niepełnosprawnych – z jakimi problemami się borykają, jakie mają kłopoty finansowe itd. A co wiadomo o rodzicach z niepełnosprawnością? – Tacy należą do wyjątków, bo przecież kto odpowiedzialny mając własny poważny uszczerbek na zdrowiu zdecyduje się na dziecko? – pomyśli zapewne niejeden. Rzeczywistość jednak wygląda zgoła inaczej, więc jeśli – mimo niepełnosprawności – masz dzieci, podziel się informacją o trudach i radościach swojego rodzicielstwa. Twoja otwartość ma szansę zaprocentować lepszą świadomością społeczną na temat podobnych Tobie ludzi. Jest ku temu okazja!

Ciekawa propozycja

Instytut Spraw Publicznych (ISP) poszukuje osób z różną niepełnosprawnością, które mają dzieci do ogólnopolskiego badania dot. sytuacji rodziców z niepełnosprawnościami w Polsce.

Założenia

Osoby z niepełnosprawnościami, tak jak każdy z nas, mają prawo do życia rodzinnego i swobodnej realizacji swoich marzeń, i planów, w tym dotyczących rodzicielstwa. Wciąż jednak zderzają się z dyskryminującymi stereotypami – czytamy na stronie informującej o projekcie. W społecznych wyobrażeniach nierzadko odmawia się im prawa do seksualności i rodzicielstwa. Osoby z niepełnosprawnościami w roli rodziców nadal budzą zdziwienie, a czasem  – sprzeciw.
Zdarzają się przypadki nieuzasadnionego odbierania im dzieci ze względu na niepełnosprawność. Rodzice z niepełnosprawnościami muszą się mierzyć z codziennymi barierami i trudnościami. (...) W polskich warunkach w bardzo niewielkim stopniu mogą także liczyć na zewnętrzne wsparcie ze strony instytucji państwowych czy samorządowych – twierdzą autorzy inicjatywy. Weź więc sprawy w swoje ręce i zaangażuj się w tę akcję!

Oferta

W ramach projektu prowadzone są indywidualne wywiady pogłębione, a także badania ankietowe.
Celem projektu jest nie tylko rozpoznanie sytuacji, ale także opracowanie konkretnych rekomendacji dotyczących rozwiązań prawnych i instytucjonalnych ułatwiających rodzicom z niepełnosprawnościami pełnienie ról macierzyńskich i ojcowskich.
Rodzice z niepełnosprawnością, którzy są zainteresowani udziałem w badaniu, proszeni są o kontakt z Małgorzatą Druciarek: malgorzata.druciarek@isp.org.pl, (22) 556 42 92.
Po więcej informacji sięgnąć można na stronę:

Autorka: Patrycja Bogdała 

czwartek, 9 marca 2017

Bank Zachodni tworzy udogodnienia dla słabosłyszących

Funkcjonowanie osób z niepełnosprawnością staje się coraz łatwiejsze. Najnowszą instytucją, która część barier tej grupy likwiduje jest Bank Zachodni.

Wiadomo o co chodzi, bo chodzi o pieniądze

Bank Zachodni WBK jako pierwszy bank w Polsce pilotażowo wyposaża oddziały w przenośne pętle indukcyjne poprawiające komfort obsługi osób niedosłyszących. Pętle wykorzystuje się wszędzie tam, gdzie warunki akustyczne mogą utrudniać zrozumienie mowy (lotnisko, metro) lub tam, gdzie istotne jest zapewnienie wysokiego komfortu i poufności rozmowy (bank, urzędy).

W wybranych oddziałach Obsługi bez Barier Banku Zachodniego WBK klienci mogą swobodnie korzystać z pętli indukcyjnych. Dzięki tym urządzeniom, poprawi się jakość obsługi osób używających aparaty słuchowe i zapewni komfort rozmowy, co jest szczególnie ważne w przypadku rozmowy o finansach.

Przyjazne placówki

Pilotaż rozpoczął się w 20 oddziałach Banku. Zostały one wybrane jako placówki znajdujące się w kluczowych lokalizacjach, czy też w pobliżu stowarzyszeń/fundacji działających na rzecz osób niedosłyszących, które są potencjalnymi odbiorcami udogodnienia.
Lista dostosowanych placówek znajduje się pod tym odnośnikiem.

By przekaz stał się zrozumiały...

Z pewnością nie każdy wie, jak działa zastosowany m.in. w Banku sprzęt wzmacniający dźwięk, więc wyjaśniamy.
Pętla indukcyjna to małe i proste urządzenie, którego zadaniem jest poprawa komfortu rozmów prowadzonych z klientami słabosłyszącymi, używającymi aparatów słuchowych. Charakteryzuje ją prostota obsługi i zdolność natychmiastowego użycia. Pętla stanowi jednocześnie odbiornik, wzmacniacz i nadajnik dźwięku.

Cenna praca ekspertów

Przenośne pętle indukcyjne zostały przetestowane przez specjalistów ze spółdzielni socjalnej Fado i sprawdzone pod kątem technicznym. Pracownicy Banku odbyli szkolenia przygotowujące do pomocy osobom słabosłyszącym. 
Dzięki pętli indukcyjnej klient rozmawiający z doradcą w banku nie będzie słyszał dźwięków towarzyszących wizycie w placówce, tzn. szmerów, pozostałych rozmów czy innych odgłosów utrudniających komunikację.


Patrycja Bogdała

środa, 15 lutego 2017

Co przewiduje „Aktywny Samorząd” w 2017 r.?

Z nowym rokiem zawsze rodzą się nowe oczekiwania, również finansowe. Co więc przewiduje obecnie, realizowany już od kilku lat, program „Aktywny Samorząd? – wyjaśniamy.

Nowości

Osoby zatrudnione, z miesięcznym dochodem maksymalnie 583 zł netto na osobę, będą zwolnione z obowiązku wniesienia wkładu własnego, gdy starają się o dofinansowanie czesnego na studia w ramach programu PFRON „Aktywny Samorząd”. To jedna ze zmian wprowadzonych do programu w tym roku. Samorządy do 28 lutego 2017 r. mogą składać wnioski do Funduszu o przyznanie środków w ramach tego programu.


Dla kierowców

W swoim samorządzie, w ramach programu „Aktywny Samorząd”, będzie można uzyskać 5 tys. zł dofinansowania na zakup i montaż oprzyrządowania do posiadanego samochodu. Na uzyskanie prawa jazdy będzie można otrzymać 2100 zł dofinansowania.

Komputery i protezy
Na zakup sprzętu elektronicznego lub jego elementów oraz oprogramowania osoba niewidoma będzie mogła otrzymać do 20 tys. zł (na urządzenia brajlowskie – 12 tys. zł), osoby z dysfunkcją obu rąk – 5 tys. zł. Na szkolenia z obsługi nabytego sprzętu, osoba głuchoniewidoma będzie mogła starać się o 4 tys. zł wsparcia, inne osoby – o 2 tys. zł.
Można też będzie uzyskać pomoc w utrzymaniu sprawności technicznej posiadanego wózka elektrycznego (do kwoty 2 tys. zł).
Na pomoc w zakupie protezy kończyny, w której zastosowano nowoczesne rozwiązania techniczne (chodzi o protezy co najmniej na III poziomie jakości), można będzie starać się o dofinansowanie w wysokości do:

  • 9 tys. zł przy amputacji w zakresie ręki,
  • 20 tys. zł przy amputacji przedramienia,
  • 26 tys. zł przy amputacji ramienia i wyłuszczeniu w stawie barkowym,
  • 14 tys. zł przy amputacji na poziomie podudzia,
  • 20 tys. zł przy amputacji na wysokości uda (także przez staw kolanowy),
  • 25 tys. zł przy amputacji uda i wyłuszczeniu w stawie biodrowym.

Pomoc w opiece

Istnieje też możliwość zwiększenia dofinansowania w indywidualnych przypadkach. Na pomoc w utrzymaniu aktywności zawodowej poprzez zapewnienie opieki dla osoby zależnej, np. dziecka będącego pod naszą opieką, przebywającego w żłobku lub przedszkolu, albo pod inną tego typu opieką (dziennego opiekuna, niani lub w ramach klubu dziecięcego, punktu przedszkolnego, zespołu wychowania przedszkolnego) możemy otrzymać 200 zł miesięcznie, ale nie więcej niż 2400 zł w ciągu roku.

Dla uczących się

W tym roku ujednolicono maksymalną wysokość kwoty dodatku na pokrycie kosztów kształcenia do 1000 zł. W zeszłym roku obowiązywał przedział kwotowy (700-1000 zł).
Zwiększono także kwotę dofinansowania w formie dodatku na pokrycie innych kosztów kształcenia dla studentów studiów II stopnia (magisterskich), analogicznie do kwot przewidzianych dla studentów studiów III stopnia i dla studentów czwartego i kolejnych lat jednolitych studiów magisterskich (do 100 proc. wyliczonej dla Wnioskodawcy maksymalnej kwoty dodatku).

W tym roku będzie także możliwość ubiegania się o ponowne dofinansowanie kosztów nauki, kiedy student ze względu na stan zdrowia po raz trzeci nie zalicza semestru czy półrocza objętego dofinansowaniem.

Autorka: Patrycja Bogdała

środa, 1 lutego 2017

Łódzkie MPK przyjazne dla niesłyszących

Komunikacja miejska w wielu miastach Polski uwzględnia potrzeby osób niepełnosprawnych. To cieszy. Obecnie Łódź wyszła naprzeciw pasażerom z dysfunkcją słuchu.

Co dla tej grupy?

Łódzki przewoźnik wprowadził ułatwienia dla osób niesłyszących i słabosłyszących. W języku migowym dostępne są teraz informacje na stronie internetowej, a w Punkcie Obsługi Klienta działa system wspomagania słuchu. Przewoźnik wprowadził je we współpracy z łódzkim oddziałem Polskiego Związku Głuchych oraz Spółdzielnią Socjalną FADO.

- Z myślą o tych pasażerach wdrożyliśmy dwa rozwiązania: pierwsze z nich znajduje się w naszym Punkcie Obsługi Klienta - jest nim pętla indukcyjna, czyli system wspomagania słuchu. Przenośne urządzenie umożliwia osobie z aparatem słuchu odbiór nieskazitelnie czystego i wyraźnego dźwięku.
Drugie udogodnienie dotyczy dostępności informacji dzięki przetłumaczeniu na język migowy przepisów taryfowych oraz tzw. mini poradnika MPK-Łódź, w którym zebrano odpowiedzi na najczęściej zadawane przez pasażerów pytania. Przetłumaczone zostały również materiały z najważniejszymi informacjami związanymi z kontrolą biletów. Wszystkie są dostępne na stronie internetowej mpk.lodz.pl oraz na kanale przewoźnika na YouTube - powiedział rzecznik prasowy MPK-Łódź Sebastian Grochala.

Wideo-poradnik pasażera w języku migowym to 5 odcinków, z których dowiemy się m.in.: jak wygląda kontrola biletów, podział na strefę miejską i podmiejską czy kto może jeździć autobusami i tramwajami bezpłatnie. Miejski przewoźnik chce także przeszkolić swoich prowadzących i kontrolerów z obsługi głuchoniemych pasażerów.

Rozwiązanie pożyteczne

Jak przyznała wiceprezes Oddziału Łódzkiego Polskiego Związku Głuchych Regina Smoczyńska, wprowadzone zmiany są dużym ułatwieniem. Tłumaczyła, że dla części niesłyszących tekst w języku polskim jest bardzo trudny do odczytania, a język migowy znacznie ułatwia i przyspiesza zrozumienie.

- Dzięki takim rozwiązaniom wyrównujemy szanse osób niesłyszących. W MPK była potrzeba ich zastosowania, ponieważ do tej pory zgłaszały się do nas osoby, którym trudno było coś załatwić. Wynikało to głównie z problemów w komunikacji – wyjaśniła.

Piotr Kowalski ze Spółdzielni Socjalnej FADO zwrócił uwagę, że w pętle indukcyjne wspomagające aparaty słuchowe powinny być wyposażone wszystkie miejsca, w których odbywa się bezpośredni kontakt z klientem. – Cieszymy się, że MPK-Łódź jest otwarte na takie inicjatywy. Jeśli osoby korzystające z usług Polskiego Związku Głuchych mogą same zapoznać się w domu z informacjami, spada ilość interwencji pomocy z naszej strony. Zależy nam na tym, żeby samodzielność głuchych wzrastała. Im więcej będzie miejsc, w których sami mogą załatwić swoje sprawy, tym lepiej – podkreślił.

Autorka: Patrycja Bogdała